Będzie ogniście. Takiej kondensacji baraniej energii dawno nie mieliśmy. Podczas tego Nowiu aż 7 ciał niebieskich znajduje się w znaku Barana (uściślając: 6 planet i jedno ciało niebieskie, bo Chiron nie jest planetą, lecz tzw. centaurem, obiektem należącym do grupy ciał krążących między orbitami Jowisza i Neptuna). I to właśnie jego energia odgrywa tutaj kluczową rolę. Wrócimy do niej głębiej za chwilę.
Podczas każdego Nowiu Słońce i Księżyc spotykają się w jednym znaku, tym razem jest to Baran, znak początku cyklu, inicjacji, iskry wyłaniającej się z chaosu. To energia narodzin, pierwotna, nagła, natychmiastowa, impulsywna. To skondensowana dawka siły, dzięki której coś, co nie istniało, przyjęło formę. To on rozpoczyna, motywuje, rozpala. Baran nie widzi nic poza sobą i właśnie na tym polega jego czystość. To moment wyłonienia się z jedności. Ja jestem. Ja istnieję. Ja działam. Czuję siebie i swoje granice, bo dopiero co się wyodrębniłam/em, więc autonomia jest tutaj absolutna.
Rozpoczynamy nowy półroczny cykl, który swoją kulminację osiągnie podczas Pełni w Baranie 26.09.2026. Wyjątkowo ważną rolę podczas tego Nowiu odgrywa Chiron, który znajduje się w koniunkcji ze Słońcem i Księżycem. To moment graniczny, ponieważ Chiron już niedługo kończy swoją wieloletnią podróż przez znak Barana. Jesienią, podczas tej Pełni, powróci tu jeszcze raz w ruchu wstecznym, by domknąć ten proces, ostatni raz w naszym życiu. Ten Nów otwiera więc przestrzeń na ostateczne uzdrawianie rany Chirona.
Chiron to w nas głęboka, niegojąca się rana, miejsce, w którym czujemy się niewystarczający, niegodni, nie tacy jak trzeba. To powtarzające się schematy bólu, które uruchamiają nas najmocniej. Wyobraź sobie ranę na ciele, która nigdy się nie zamyka, jest otwarta, wrażliwa, delikatna, bolesna przy każdym najmniejszym dotknięciu. To właśnie jest energia Chirona. Gdy ktoś lub coś dotyka tego miejsca w Tobie, reakcja jest natychmiastowa, pojawia się ból, napięcie, chęć ucieczki. Ale drogą uzdrowienia nie jest unikanie. Drogą jest zobaczenie, uznanie i świadome przeżycie. Kiedy zaczynasz się tym miejscem opiekować, rana przestaje być tylko bólem, staje się bramą do Twojej głębszej świadomości. I wtedy dzieje się paradoks, to, co boli najbardziej, staje się Twoim największym darem. To, co dajesz innym z tego miejsca, uzdrawia również Ciebie.
Chiron w Baranie pokazywał nam rany związane z prawem do bycia sobą, autonomią, samostanowieniem, działaniem i inicjowaniem, stawianiem granic i obroną siebie. To były rany niewystarczalności w byciu sobą, lęku przed widocznością, tłumionej złości, agresji, konfliktu i walki. Pokazywał nam miejsca, w których nie pozwalaliśmy sobie istnieć w pełni.
I teraz przychodzi ten Nów, ognisty, intensywny, bezpośredni. Władca tego Nowiu, Mars, znajduje się w Baranie w koniunkcji z Merkurym, Saturnem i Neptunem, co pokazuje, że nie jest to chwilowy impuls, lecz proces głęboki, długofalowy, o konsekwencjach kolektywnych. Możemy teraz odczuwać bardzo silne emocje, złość, wściekłość, agresję, potrzebę konfrontacji, a jednocześnie lęk, wycofanie i poczucie, że nie wolno. Ale co tak naprawdę kryje się pod tą złością? Może to ból zbyt długiego tłumienia siebie, frustracja z braku działania, żal, że nie pozwalałaś/eś sobie być sobą.
Nie pozwól, aby ta ognista energia spaliła Ciebie. Nadaj jej kierunek. Merkury w koniunkcji z Marsem będzie przynosił wglądy, słowa i potrzebę wyrażenia. Chcemy już działania, chcemy zmiany. Ale jeśli rana jest głęboka, możemy uciekać, wypierać, reagować agresją. Uważaj na słowa, impulsywne reakcje i nagłe wybuchy.
Twoje ciało będzie tu kluczem. Ruch, wysiłek, zmęczenie fizyczne pomogą rozładować napięcie, uziemić energię i zobaczyć wyraźniej, dokąd ten proces Cię prowadzi. Bo tylko wtedy usłyszysz, co naprawdę chce się w Tobie narodzić.
Saturn i Neptun nadają temu wszystkiemu głębię. To nie jest tylko osobiste. To proces kolektywny, ale każda zmiana kolektywna zaczyna się od jednostki. Saturn przypomina, że to wymaga czasu, dojrzałości i odpowiedzialnych decyzji, wytrwałości i cierpliwości. Neptun mówi, że Twoje wizje są możliwe, że to, co żyje w świecie marzeń, może zostać sprowadzone do materii. Ale bez uzdrowienia tej rany nie ruszysz dalej.
Zatrzymaj się na moment i zapytaj siebie, gdzie w swoim życiu nie pozwalasz sobie być sobą w pełni, czego najbardziej się boisz, gdy myślisz o działaniu, jak reagujesz na złość i co tak naprawdę się pod nią kryje, w jakich sytuacjach czujesz się niewystarczająca/y i jak możesz dziś stanąć po swojej stronie, nawet w najmniejszym kroku. Co w Tobie domaga się narodzin?
Ten Nów nie jest delikatny, nie jest subtelny, nie przychodzi szeptem. On przychodzi jak iskra, nagle, natychmiastowo. I może stać się ogniem, który spali to, co stare i rozpali w Tobie nowe życie. To zależy od tego, co z nim zrobisz. To moment, w którym Wszechświat pyta Cię wprost, czy masz odwagę być sobą naprawdę. Bo jeśli tak, to już nie ma odwrotu. I właśnie w tym miejscu zaczyna się Twoja prawdziwa droga.
Z miłością
Ewelina
Wszystkie prawa zastrzeżone © 2024