Pełnia Księżyca to moment kulminacji procesu, chwila, w której światło osiąga swój szczyt i pozwala nam zobaczyć to, co przez ostatnie miesiące dojrzewało w nas, to moment odpowiedzi, kiedy zaczynamy widzieć, to, co wtedy było zasiewem, pytaniem rzuconym w przestrzeń podczas Nowiu, teraz zaczyna przybierać wyraźny kształt.
Podczas Pełni Słońce znajduje się w przeciwnym znaku niż Księżyc, dając nam obraz całości, nie zgłębimy sensu Strzelca, bez poznania świata Bliźniąt.
Ta Pełnia w Strzelcu domyka proces rozpoczęty podczas Nowiu w Strzelcu sprzed pół roku, który nie był energią gwałtownego otwarcia nowych drzwi, nie był energią rzucającą nas od razu w daleką podróż ku szerokim horyzontom i nowym doświadczeniom, mimo że właśnie tego moglibyśmy oczekiwać od energii Strzelca. Strzelec jest przecież energią ekspansji, wiary, sensu, dalekich podróży, tych dosłownych i tych wewnętrznych, jest archetypem wędrowca, który patrzy daleko ponad to, co znane i doświadczone, który ufa, że za horyzontem zawsze istnieje coś większego, coś, co nadaje znaczenie jego drodze, ale tamten Nów bardziej niż otwarciem był zaproszeniem. To było uchylenie drzwi, pokazanie przestrzeni znajdującej się po drugiej stronie, zaproszenie do przedsionka, do korytarza pomiędzy starym, a nowym.
Podczas tamtego Nowiu Jowisz, władca Strzelca, znajdował się w Raku i poruszał się ruchem wstecznym, Chiron również był w retrogradacji w Baranie i zamiast popychać nas do ruchu, do działania, do zdobywania nowych przestrzeni, życie mogło zawracać nas ku temu, co niedokończone, ku emocjom, historiom, wspomnieniom i miejscom, które wymagały naszej obecności, naszego zatrzymania i spojrzenia raz jeszcze. Mogliśmy mieć poczucie, że zamiast iść naprzód, stoimy w miejscu lub nawet cofamy się, że zamiast przekraczać nowe granice, wracamy do starych miejsc, które wydawały się już dawno zamknięte, jakby życie przed rozpoczęciem dalekiej podróży zapraszało nas do przejścia przez dom, w którym mieszkaliśmy przez lata, abyśmy sprawdzili, czy rzeczywiście wszystko zostało zrozumiane, czy wszystko zostało pożegnane i czy nie próbujemy zabrać ze sobą czegoś, co już dawno przestało należeć do naszej przyszłości. Takie właśnie mogło być dla wielu z nas ostatnie pół roku.
Nie podróż ale przygotowanie do podróży. Nie otwieranie nowego rozdziału, a domykanie poprzedniego.
Teraz jednak stoimy przy Pełni i przy odpowiedzi na pytanie zadane wtedy w ciemności, ponieważ Jowisz kończy swoją podróż przez znak Raka, Chiron również zbliża się do końca swojej drogi przez Barana, już nie są od jakiegoś czasu w retrogradacji, a więc procesy introspekcji dobiegły do końca. Jesteśmy już w energii działania. Pomiędzy nimi buduje się napięcie, w postaci aspektu kwadratury, może to przynieść moment pomiędzy potrzebą odnalezienia bezpieczeństwa, przynależności i zakorzenienia a głęboką raną dotyczącą prawa do bycia sobą. Jowisz w Raku kieruje naszą uwagę ku korzeniom, rodzinie, miejscu, z którego pochodzimy, przypominając nam, że nie jesteśmy w stanie naprawdę poznać siebie, jeśli nie znamy swojego źródła. Zaprasza nas do poszukiwania sensu życia poprzez czucie, intuicję, poprzez połączenie z tym, co jest naszym fundamentem. To energia, która może wzmacniać potrzebę tworzenia domu, budowania rodziny, posiadania swojego miejsca na ziemi i odnajdywania bezpieczeństwa w więziach. Pokazuje nam, że rozwój nie zawsze musi oznaczać opuszczanie tego, co znane, ale że również w nowej przestrzeni możemy z czasem stworzyć miejsce, które stanie się naszym domem.
Jednak Chiron w Baranie otwiera zupełnie inną przestrzeń. To rana prawa do istnienia, prawa do zajmowania miejsca, do powiedzenia ja chcę, ja potrzebuję, ja wybieram. To miejsca, w których przez lata mogliśmy nauczyć się, że bycie sobą jest niewystarczające, zbyt trudne albo zagrażające relacjom, bezpieczeństwu czy miłości. To lęk przed widocznością, tłumiona złość, niewypowiedziane potrzeby, momenty, w których rezygnowaliśmy z siebie po to, aby zostać zaakceptowanymi.
Kiedy te dwie energie spotykają się w kwadraturze, pojawia się napięcie pomiędzy tym, co daje nam poczucie bezpieczeństwa, a tym, co jest prawdziwe. Możemy zauważyć, że zaczynają uruchamiać się stare historie zapisane głęboko w naszym wnętrzu, rodzinne wzorce i przekonania, które mówiły: nie wychylaj się, nie bądź za głośno, najpierw zadbaj o innych, żeby zasługiwać na miłość, musisz się dopasować. Jowisz będzie powiększał wszystko, czego dotknie, również pamięć emocjonalną i miejsca, które do tej pory próbowaliśmy omijać. To może być czas, który pokaże nam mocniej, czy nasze poczucie bezpieczeństwa zostało zbudowane na prawdzie o nas samych, czy na rezygnacji z części siebie.
Może pojawić się wewnętrzne rozdarcie pomiędzy potrzebą bliskości a potrzebą wolności. Pomiędzy pragnieniem stworzenia domu a lękiem przed utratą siebie. Pomiędzy chęcią rozwoju a obawą przed opuszczeniem tego, co znajome i bezpieczne. Bo być może najgłębszą lekcją tej kwadratury nie jest wybór jednej strony, ale zrozumienie, że prawdziwy dom nie jest miejscem, w którym musisz przestawać być sobą. Że przynależność nie wymaga zdradzania własnej prawdy. Że bezpieczeństwo nie rodzi się z dopasowania, ale z poczucia, że możesz istnieć dokładnie taka, jaka jesteś.
☽ Czy moje poczucie bezpieczeństwa zostało zbudowane na autentyczności czy na dostosowywaniu się do oczekiwań innych?
☽ Gdzie w swoim życiu wybieram przynależność kosztem siebie?
☽ Jakie rodzinne lub rodowe przekonania nadal wpływają na moje decyzje?
☽ Czy pozwalam sobie powiedzieć: tego chcę ja?
☽ Czy tworzę przestrzeń, w której naprawdę mogę czuć się jak w domu, nie tylko wokół siebie, ale również wewnątrz siebie?
Ta kwadratura może boleć, ponieważ Chiron nie pokazuje przypadkowych miejsc. Pokazuje te obszary, które najbardziej potrzebują naszej obecności. A Jowisz nie pozwala już dłużej udawać, że ich nie widzimy. To światło wpadające do starego pokoju pamięci, do miejsc, które przez lata pozostawały zamknięte. I choć pierwszą reakcją może być napięcie lub chęć ucieczki, to właśnie tam może rozpocząć się proces budowania najważniejszego domu, miejsca w sobie, do którego już nie będziesz musiała wracać, ponieważ nigdy więcej go nie opuścisz.
Księżyc znajduje się w Strzelcu naprzeciwko Słońca w Bliźniętach, które pozostaje w rozchodzącym się aspekcie koniunkcji z Urana po jego niedawnym przejściu do tego znaku, a więc energia tej Pełni niesie ze sobą nie tylko domknięcie, ale również przebudzenie, nagłe zrozumienie, poczucie, że coś układa się w całość. Uran po wejściu do Bliźniąt zaczyna poruszać zupełnie nowe przestrzenie naszego myślenia, naszego postrzegania świata, komunikacji, naszych przekonań i wszystkiego tego, co wydawało się niezmienne, dlatego ta Pełnia może przynosić nagłe olśnienia i momenty, w których coś, co przez długi czas było rozproszone, zaczyna układać się w wyraźny obraz, jakby ktoś nagle zapalił światło w pokoju, w którym od miesięcy próbowałyśmy odnaleźć drogę po omacku.
Ale Księżyc nie jest tutaj sam. Towarzyszy mu Lilith w Strzelcu i to właśnie ona może sprawić, że ta Pełnia nie będzie jedynie łagodnym momentem zrozumienia, ponieważ Lilith nie pokazuje tego, co wygodne, nie prowadzi nas do miejsc bezpiecznych, ale odsłania wszystko to, co przez lata było tłumione, odrzucone i ukryte. Strzelec jest ruchem. Jest drogą. Jest wewnętrznym impulsem, który mówi: to jeszcze nie wszystko. A Lilith w tym znaku wydobywa te miejsca w naszej podświadomości, gdzie prawda została zastąpiona narracją, gdzie wiara stała się ucieczką, a idea iluzją. Podczas tej Pełni może bardzo wyraźnie pokazać miejsca, w których próbowałyśmy dopasować własne przekonania do tego, co wydawało się słuszne, bezpieczne lub akceptowane. Miejsca, w których należenie było ważniejsze niż autentyczność, a poszukiwanie własnej prawdy zostało zastąpione cudzym głosem.
Lilith w Strzelcu obnaża również cień przekonań. Pokazuje, gdzie myślimy, że wiemy. Gdzie jesteśmy przekonane o słuszności swojej wizji, swojej filozofii życia, własnej prawdy. Może przynosić wewnętrzne napięcia, rozpad dawnych autorytetów, momenty, w których coś, w co wierzyłyśmy przez lata, nagle przestaje mieć sens. Może pojawić się zderzenie z miejscami, gdzie entuzjazm był przykrywką dla lęku, a ciągły ruch do przodu próbą uniknięcia zatrzymania się i spotkania z tym, co niewygodne.
Ta Pełnia może więc nie tylko przynieść odpowiedzi, ale również odebrać te, które wydawały się oczywiste. I być może właśnie w tym tkwi jej siła, ponieważ czasami przebudzenie nie polega na znalezieniu nowej prawdy, ale na odwadze, by zobaczyć, gdzie przez długi czas żyłyśmy historią, która nigdy nie była naprawdę nasza.
To bardzo mocna Pełnia kończenia.
Bo być może przez ostatnie pół roku wydawało Ci się, że stoisz w miejscu, że życie zatrzymało Cię przed progiem, że coś nie chciało ruszyć, ale może to nigdy nie było zatrzymanie, może to był czas pakowania walizek, zamykania drzwi i gaszenia świateł w miejscach, do których już nie miałaś wrócić, ponieważ czasem najdalsza podróż nie zaczyna się wtedy, kiedy robimy pierwszy krok, ale wtedy, kiedy przestajemy wracać do starych miejsc.
Z miłość
Ewelina
Wszystkie prawa zastrzeżone © 2024