Czym tak naprawdę są zaćmienia?
Zaćmienia to jedne z transformacyjnych momentów, intensywne Nowie i Pełnie, które zachodzą tylko wtedy, gdy Słońce, Ziemia i Księżyc ustawiają się w jednej linii w pobliżu Węzłów Księżycowych. Węzły Księżycowe wskazują ścieżkę rozwoju naszej duszy na Ziemi. Węzeł Południowy (Ketu) pokazuje zapis poprzednich wcieleń zabranych przez naszą duszę, wcielającą się w ciele ludzkim, z jej poprzednich reinkarnacji na Ziemi. Jest to coś doskonale nam znanego, gdy pozwalamy sobie wejść w tę energię, ona bardzo łatwo się realizuje. To coś, w czym poruszamy się najpłynniej, coś, w czym czujemy się bardzo dobrze, choć nie zawsze, bo ten zapis może zawierać też trudne i bolesne doświadczenia minionych ziemskich wcieleń i wtedy mamy opory na poziomie podświadomym przed wchodzeniem w jakąś część tej energii. Węzeł Północny (Rahu) to ścieżka tego, po co przyszliśmy do tego wcielenia, czego nasza dusza przyszła tutaj doświadczyć, przeżyć, poznać, zobaczyć, wejść w to nowe doświadczenie.
W ujęciu ewolucyjnym zaćmienia są punktami przyspieszenia naszej ścieżki, energia popycha nas do rozwoju, nawet jeśli nie czujemy się na poziomie świadomym na to gotowi. Mogą przynieść sytuacje, które wyglądają na przypadkowe, lecz są częścią większego planu. Nieraz mamy wrażenie, że wyższe siły przejmują stery, a my tracimy kontrolę. Ale właśnie w tym tkwi ich dar, uczą zaufania, poddania się większemu porządkowi, puszczenia tego, co znane. Zaćmienia przypominają, że nie zawsze musimy rozumieć, dokąd zmierzamy, czasem wystarczy pozwolić się poprowadzić. To wtedy uruchamiają się w nas najgłębsze procesy: transformacja, uzdrawianie, integracja, które przesuwają nas o krok dalej na drodze planu duszy.
Od końca lipca mamy już Węzły Księżycowe na osi Lew - Wodnik, ich energia tak naprawdę została aktywowana pół roku wcześniej, Nowiem w Wodniku z zaćmieniem, który dopełnił się dwa tygodnie temu przy Pełni w Wodniku. Jeśli nie miałeś jeszcze okazji przeczytać tamtego artykułu, polecam do niego wrócić, zostawiam tutaj link.
Zbliżamy się teraz do Nowiu we Lwie, podczas którego Słońce i Księżyc znajdą się w koniunkcji z Ketu, Węzłem Południowym, w znaku Lwa, uruchamiając tym samym bardzo mocno nie tylko samą energię Lwa, ale przede wszystkim tę jej część, która należy już do przeszłości, która została przez nas w jakiś sposób poznana, przeżyta i doświadczona, i którą przez następne pół roku będziemy zgłębiać zarówno kolektywnie, jak i każdy z nas indywidualnie, rozpoznając, co z tej energii możemy zabrać ze sobą dalej, a co powinno zostać za nami, ponieważ nie jest już zgodne z kierunkiem naszego rozwoju.
Ten Nów rozpoczyna więc dla nas proces, otwiera czas, w którym poprzez wydarzenia, spotkania, kontakty z ludźmi, nowe znajomości, rozmowy, doświadczenia i różnego rodzaju sytuacje będzie coraz mocniej wybrzmiewała wokół nas energia Lwa, pokazując nam zarówno w nas samych, jak i w wymiarze kolektywnym, które jej jakości nadal są żywe, prawdziwe i mogą stać się naszym zasobem, a które zaczynają być czymś, czego dłużej nie możemy powtarzać w tej samej formie, ponieważ nie prowadzi nas to już w kierunku, w którym mamy się rozwijać.
Mogą więc bardzo mocno wybrzmiewać tematy prawdy i autentyczności, poczucia własnej wartości, widoczności i potrzeby bycia zauważonym, pokazywania się światu takimi, jakimi naprawdę jesteśmy, ale również kończenia z odgrywaniem show, zakładaniem masek, tworzeniem sztucznej widoczności czy ukrywaniem tego, co naprawdę dzieje się pod spodem, za radością, beztroską i pozorną lekkością życia. Możemy przyglądać się temu, gdzie naturalnie świecimy swoim światłem, a gdzie próbujemy skierować na siebie uwagę, gdzie jesteśmy autentyczni, a gdzie tworzymy określony obraz siebie po to, aby zostać zauważonymi, docenionymi czy podziwianymi, kto dla kogo jest liderem i jakim liderem jest, czy sami potrafimy być liderami dla siebie, czy potrafimy prowadzić innych bez potrzeby stawiania siebie w centrum, czego tak naprawdę boimy się w byciu widocznymi, za czym się ukrywamy i dlaczego czasami znacznie łatwiej jest nam stworzyć obraz siebie niż pokazać swoją autentyczność, swoje naturalne światło i pełnię własnej mocy.
Może pojawić się również potrzeba przyjrzenia się tej stronie Lwa, która nadmiernie koncentruje się na tym, co jest tu i teraz, na zabawie, przyjemności, grach, imprezach i czerpaniu z życia bez zastanowienia się nad tym, dokąd to wszystko prowadzi, bez spojrzenia w przyszłość i bez szerszej perspektywy wychodzącej poza czubek własnego nosa, ponieważ wraz z przejściem osi Węzłów na Lwa i Wodnika coraz mocniej będziemy konfrontowani z pytaniem nie tylko o to, kim jestem i jak chcę wyrażać siebie, ale również o to, co ze swoim światłem, talentami, kreacją i tym, kim jestem, mogę wnieść do większej całości.
Bo to jest głębsze. To nie jest zwykły Nów, podczas którego wyznaczamy intencje na kolejne miesiące. To jest proces karmiczny, związany z Węzłami Księżycowymi, element ścieżki rozwoju samej Ziemi i jej energetyki, rozwoju nas jako ludzi, ale również indywidualnej ścieżki każdego z nas, dlatego to, co zacznie wydarzać się wokół tego zaćmienia, może być początkiem znacznie większej historii, której znaczenie będziemy odkrywać dopiero przez kolejne miesiące.
Jowisz przebywający we Lwie będzie przez ten intensywny, półroczny cykl lunarny bardzo mocno wyolbrzymiał energię Lwa, powiększał wszystko to, co jest z nią związane, zarówno jej potencjał, jak i jej cień, sprawiając, że pewnych rzeczy być może nie będziemy już mogli nie zauważyć. Jowisz poprzez swoją potrzebę wzrostu, ekspansji, wiarę, optymizm i przekonanie, że wszystko może się udać, może z jednej strony pomóc nam zobaczyć, jak wiele możliwości kryje się w naszej autentyczności, kreacji, odwadze, naturalnym świetle i gotowości do pokazania siebie światu, ale z drugiej strony może również jeszcze mocniej rozdmuchać te jakości Lwa, które właśnie mamy zobaczyć, rozpoznać i pozostawić za sobą.
Może pojawiać się przekonanie, że przecież wszystko samo się ułoży, że wystarczy być dobrej myśli, wierzyć, że będzie dobrze, dalej robić to, co robiliśmy do tej pory, i niekoniecznie przyglądać się temu, co zaczyna domagać się zmiany. Możemy więc jeszcze mocniej próbować pozostać w tej dobrze nam znanej energii Lwa, szczególnie że przy Ketu jest to przestrzeń, którą znamy, w której potrafimy się poruszać i do której możemy wracać niemal automatycznie, nawet jeśli jakaś jej część już nam nie służy, przestała być zgodna z kierunkiem naszego rozwoju albo wręcz zaczyna ten rozwój blokować, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i kolektywnym.
I właśnie dlatego tak ważne staje się tutaj rozróżnienie. Nie chodzi przecież o to, aby odrzucić energię Lwa, przestać świecić, tworzyć, cieszyć się życiem, wyrażać siebie, być widocznym czy odważnie zajmować swoje miejsce, ale o to, aby zacząć bardzo świadomie oddzielać to, co w tej energii jest prawdziwe, dojrzałe i nadal nam służy, od tego, co stało się już tylko przyzwyczajeniem, mechanizmem, rolą albo sposobem funkcjonowania, którego dłużej nie potrzebujemy. Zobaczyć, co z Lwa możemy zabrać ze sobą dalej, na ścieżkę Wodnika, jakie jego jakości będą nam tam potrzebne, a co powinniśmy definitywnie zostawić za sobą, ponieważ właśnie w tym miejscu kończy się już pewien etap naszej drogi.
Podczas samego Nowiu Jowisz we Lwie znajduje się dodatkowo w koniunkcji z Merkurym, więc potrzeba ekspansji, wzrostu, rozwoju i poszerzania tego, co związane jest z energią Lwa, spotyka się z planetą komunikacji, wiedzy, informacji, sposobu myślenia i rozumienia rzeczywistości. I być może właśnie dlatego nie musimy na siłę próbować znaleźć wszystkich odpowiedzi już teraz, ale możemy pozwolić sobie, aby informacje o tym, czym jest dla nas energia Lwa i jak przejawia się ona w naszym życiu, zaczęły do nas przychodzić, poprzez rozmowy, ludzi, których spotykamy, słowa, które usłyszymy, sytuacje, których będziemy świadkami, informacje pojawiające się pozornie przypadkiem, ale również poprzez nasze własne myśli, obserwacje i coraz głębszy wewnętrzny dialog ze sobą.
Pozwólmy sobie więc dowiedzieć się, czym dla mnie jest ta energia, z jakiego obszaru swojego życia znam ją najlepiej, czy w ogóle pozwalam sobie ją świadomie przeżywać, jaka ona jest we mnie, gdzie przejawia się jako moje naturalne światło, kreacja, radość, odwaga i autentyczność, a gdzie stała się już czymś, czego kurczowo się trzymam, ponieważ jest znajome i bezpieczne. Co z niej chcę zabrać ze sobą dalej, a co pokazuje mi teraz Ketu jako doświadczenie, które być może zostało już przeżyte i którego nie muszę powtarzać w nieskończoność.
Tutaj jest więcej energii, które biorą udział w tym Nowiu, dodając większą intensyfikację, patrząc na całość kosmogramu, jest tutaj bardzo dużo harmonijnych, wspierających energii, jest też sporo napięć, ale bez tych napięć, bez tej iskry zapalnej nic się nie wydarzy. To napięcie jest bardzo potrzebne.
Mamy piękny Latawiec, z Wenus w Wadze, Jowiszem i Merkurym we Lwie, Uranem w Bliźniętach, które tworzą bisekstyl, opozycyjnym Plutonem w Wodniku w retro oraz trygonami od Wenus i Urana do Plutona, spinającymi Latawiec.
Latawiec jest jedną z tych konfiguracji w kosmogramie, które pokazują ogromny potencjał, naturalne zasoby i talenty, ale jednocześnie zawierają w sobie napięcie, które nie pozwala nam pozostać jedynie w tym, co łatwe, znane i przychodzi bez większego wysiłku. Jego podstawą jest Wielki Trygon, czyli energia płynąca pomiędzy trzema planetami w sposób harmonijny i naturalny, często pokazująca coś, co jest w nas głęboko zapisane, dostępne niemal intuicyjnie, ale czego właśnie przez tę łatwość możemy przez długi czas nie wykorzystywać w pełni. Latawiec dodaje do tego układu opozycję, a wraz z nią napięcie, doświadczenia i sytuacje, które wyciągają nas z tej bezpiecznej przestrzeni i niejako zmuszają do tego, aby drzemiący w Wielkim Trygonie potencjał zaczął być przez nas świadomie używany. To właśnie dlatego jest to konfiguracja, w której to, co początkowo może być przeżywane jako trudność, konflikt, wewnętrzne rozdarcie czy powracający temat naszego życia, może z czasem stać się impulsem prowadzącym nas w stronę pełniejszej realizacji tego, co już w sobie mamy. Kluczowa staje się tutaj oś opozycji, ponieważ pokazuje dwa pozornie przeciwstawne bieguny, których nie mamy od siebie oddzielić ani wybrać jednego kosztem drugiego, ale nauczyć się je w sobie integrować i pozwolić im ze sobą współpracować. Latawiec nie jest więc obietnicą łatwego życia ani konfiguracją, która sama z siebie przynosi sukces, ale pokazuje możliwość świadomego przekucia naturalnych talentów i zasobów w coś realnego, jeżeli jesteśmy gotowi wejść również w tę część układu, która wymaga od nas rozwoju, konfrontacji i wyjścia poza to, co już dobrze znamy. Można powiedzieć, że właśnie poprzez napięcie Latawiec dostaje swój kierunek, a to, co przez część życia mogło wydawać się przeszkodą, z czasem może okazać się dokładnie tym doświadczeniem, które było potrzebne, abyśmy zaczęli naprawdę korzystać z własnego potencjału.
W naszej konfiguracji Wielki Trygon tworzą Pluton w Wodniku w retrogradacji, Wenus w Wadze i Uran w Bliźniętach, a jego naturalny potencjał opiera się na połączeniu energii, które pozwalają nam dokonywać wyborów, podejmować decyzje i podążać za pragnieniami, jednocześnie widząc drugiego człowieka, słysząc jego zdanie, biorąc pod uwagę jego perspektywę i szukając przestrzeni porozumienia. Wenus w Wadze wnosi tutaj potrzebę balansu, równowagi, harmonii, relacji i mediacji, ale kiedy łączy się ona z Plutonem w Wodniku i Uranem w Bliźniętach, pojawia się również ogromny potencjał do tego, aby właśnie poprzez relacje z innymi ludźmi, poprzez społeczeństwo, wspólnotę, ludzi patrzących w tym samym kierunku, wspólne idee i wspólną wizję przyszłości dochodziło do odkrywania prawdy, głębokiej transformacji, odrodzenia i zmiany tego, co do tej pory wydawało się niezmienne.
Jest tutaj również przestrzeń na innowacje, na nowe i zupełnie odmienne spojrzenie niż to, które mieliśmy do tej pory, na zmianę sposobu patrzenia i zobaczenie czegoś w sposób, w jaki wcześniej być może nikt nie odważył się na to spojrzeć. Uran w Bliźniętach wnosi do tego energię rewolucji, rebelii, łamania dotychczasowych zasad i reguł, nagłych wydarzeń i niespodziewanych zwrotów, ale wszystko to odbywa się poprzez wiedzę, słowo, komunikację, przepływ informacji i same informacje, które mogą nagle zmienić sposób, w jaki patrzymy na rzeczywistość, ludzi i przyszłość, którą wspólnie tworzymy.
Kolejnym ogromnym potencjałem tej konfiguracji jest bisekstyl tworzony przez Wenus w Wadze, Jowisza i Merkurego we Lwie oraz Urana w Bliźniętach, który dokłada do tego wszystkiego energię naszej ambicji, rozwoju i ekspansji niesioną przez Jowisza we Lwie oraz wiedzę, informacje, sposób myślenia i komunikowania się reprezentowane przez Merkurego we Lwie. Wszystko po to, abyśmy mogli coraz wyraźniej zobaczyć i zrozumieć, co jest naszą prawdą i autentycznością, jakie mamy dary, talenty i potencjały, jaka kreacja jest w nas, co naprawdę nas rozpala, co sprawia nam ogromną frajdę i radość, co jest naturalnie nasze i co świeci naszym własnym, niewymuszonym światłem.
I właśnie z tym możemy zacząć wychodzić do społeczeństwa, ponieważ cały ten układ ponownie prowadzi nas do opozycji Lwa i Wodnika, czyli osi, która wyznacza obecny kierunek naszego rozwoju. W figurze Latawca jest on bardzo wyraźnie zaznaczony przez opozycję Jowisza i Merkurego we Lwie do Plutona w Wodniku, która staje się tutaj napięciem, iskrą potrzebną do uruchomienia i realizacji całego potencjału tej konfiguracji. Nie chodzi więc tylko o to, aby odkryć, kim jesteśmy, jakie mamy talenty, co jest naszą prawdą, co chcemy powiedzieć i czym chcemy podzielić się ze światem, ale również o to, aby zobaczyć, co możemy z tym wszystkim zrobić dalej, w jaki sposób możemy wyjść z tym poza siebie i wnieść to do społeczeństwa, wspólnoty, do ludzi, którzy razem z nami patrzą w przyszłość.
Uran w Bliźniętach może zachęcać nas do zrewolucjonizowania sposobu, w jaki się komunikujemy, do przełamania dotychczasowych schematów myślenia i mówienia, do złamania tabu związanego z mówieniem o swojej prawdzie, autentyczności i tym, co jest w nas naturalne, nawet jeżeli do tej pory baliśmy się to nazwać, wypowiedzieć albo pokazać innym. Jednocześnie Wenus w Wadze przypomina, abyśmy w całym tym procesie, w swojej ekspresji, wyborach, decyzjach i potrzebie bycia w prawdzie nie zapominali o drugim człowieku, ponieważ to wszystko ma ostatecznie prowadzić do naturalnego balansu, równowagi, porozumienia i piękna, a nie do budowania własnej autentyczności kosztem innych.
Ciekawej energii do tego wszystkiego dokładają jeszcze luźne trygony pomiędzy Słońcem, Księżycem i Ketu we Lwie a Lilith w Strzelcu oraz pomiędzy Słońcem i Księżycem we Lwie a Saturnem w Baranie w retrogradacji. I tutaj, tak jak wspomniałam wcześniej, mamy do czynienia z energią naturalnego potencjału, z czymś, co może płynąć stosunkowo łatwo, ale właśnie przez tę łatwość, bez odpowiedniej iskry, napięcia czy wydarzenia, które uruchomi cały proces, może być trudne do świadomego wykorzystania.
Chcę jednak zwrócić szczególną uwagę na Lilith w Strzelcu, ponieważ może ona bardzo mocno wydobywać cienie związane z autorytetami, prawdą, przekonaniami i tymi, którzy uzurpują sobie prawo do tego, aby tę prawdę definiować dla innych. W połączeniu z całą energią Lwa niezwykle ciekawie łączy się to z tematami liderstwa, autentyczności albo jej braku, widoczności, potrzeby bycia zauważonym i świecenia własnym światłem, ale również z cieniem tej energii, czyli zakładaniem masek, budowaniem określonego wizerunku i świeceniem sztucznym światłem autorytetu, który być może właśnie teraz powinien zostać obnażony.
Saturn w Baranie dokłada do tego kolejny poziom, związany z ustalaniem reguł, zasad, granic i próbą określenia, kto właściwie ma prawo decydować, prowadzić, ustanawiać porządek i narzucać go innym. Tym bardziej że Saturn znajduje się teraz w retrogradacji, więc zamiast bezrefleksyjnie przyjmować istniejące autorytety, struktury, zasady i sposoby sprawowania władzy, warto wziąć je pod lupę i przyjrzeć się im jeszcze raz, sprawdzając, które z nich rzeczywiście opierają się na prawdzie, odpowiedzialności i autentycznym liderstwie, a które jedynie próbują utrzymać swoją pozycję, kontrolę i prawo do ustalania reguł.
I być może właśnie tutaj ponownie wracamy do jednego z najważniejszych pytań tego Nowiu:
Kto naprawdę jest autorytetem, kto jedynie odgrywa jego rolę, komu oddajemy prawo do definiowania naszej prawdy i czy sami potrafimy stać się dla siebie takim autorytetem, który nie potrzebuje sztucznego światła, aby prowadzić siebie i innych?
Do tego najmocniej zaprasza nas ten Nów we Lwie z zaćmieniem, nie do tego, abyśmy przestali świecić, przestali być widoczni, zrezygnowali ze swojej kreacji, radości, ekspresji, odwagi czy tego wszystkiego, co w energii Lwa jest piękne, żywe i prawdziwe, ale abyśmy zaczęli rozpoznawać, które światło naprawdę jest nasze, a które nauczyliśmy się wytwarzać po to, aby zostać zauważonymi, zaakceptowanymi, podziwianymi, wybranymi, aby utrzymać określony obraz siebie albo rolę, którą przez lata odgrywaliśmy przed innymi i przed samymi sobą.
Ketu nie zabiera nam całej energii Lwa. Pokazuje raczej to, co w tej energii zostało już przeżyte, poznane, czego nie musimy dalej powtarzać w tej samej formie i z czym nie możemy już utożsamiać całej swojej tożsamości, jeżeli chcemy pójść dalej. Dlatego ten proces może być momentami niewygodny, bo może dotykać właśnie tych części nas, które bardzo dobrze znamy, które przez lata dawały nam poczucie bezpieczeństwa, wartości, znaczenia czy miejsca w świecie. A jednak ścieżka rozwoju prowadzi teraz w kierunku Wodnika, poza samo ja, poza potrzebę bycia centrum, poza indywidualną kreację istniejącą tylko dla samej kreacji, w stronę większej całości, wspólnoty, ludzi, idei, przyszłości i tego, co możemy wnieść do świata właśnie poprzez to, kim naprawdę jesteśmy.
Nie chodzi więc o zgaszenie Lwa, ale o oczyszczenie jego światła.
O zobaczenie, gdzie świecimy naprawdę, a gdzie tylko próbujemy świecić. Gdzie jesteśmy autentyczni, a gdzie tworzymy obraz autentyczności. Gdzie prowadzimy dlatego, że rzeczywiście mamy coś do wniesienia, a gdzie potrzebujemy pozycji lidera, aby poczuć własną wartość. Gdzie chcemy być widziani, bo mamy odwagę pokazać siebie, a gdzie widoczność stała się sposobem na potwierdzanie sobie, że jesteśmy wystarczający.
I być może właśnie dlatego to zaćmienie może uruchamiać wydarzenia, spotkania, rozmowy, zakończenia, początki i pozornie przypadkowe sytuacje, które będą dotykały dokładnie tych miejsc. Nie wszystko musimy od razu rozumieć. Nie wszystko, co zacznie się teraz wydarzać, musi od razu pokazać nam swój sens. Zaćmienia pracują procesowo, a ten Nów otwiera półroczną drogę, podczas której kolejne elementy mogą zacząć układać się w większy obraz.
Pozwólmy więc sobie obserwować.
Co zaczyna się teraz pojawiać? Kto pojawia się na naszej drodze? Jakie sytuacje zaczynają się powtarzać? Gdzie czujemy napięcie, gdzie pojawia się potrzeba obrony własnego obrazu siebie, a gdzie przeciwnie, zaczynamy czuć coraz większą gotowość, aby przestać się ukrywać i pokazać światu coś, co od dawna było w nas?
Bo być może droga od Lwa do Wodnika nie polega na tym, aby przestać być sobą dla innych, ale właśnie na tym, aby stać się sobą tak naprawdę, bez masek, bez show, bez potrzeby udowadniania swojej wyjątkowości, i dopiero z tego miejsca zobaczyć, co nasze naturalne światło, nasze dary, wiedza, kreacja i prawda mogą wnieść do większej całości.
I temu właśnie warto pozwolić się przez najbliższe miesiące prowadzić.
Z miłością Ewelina
Można już zamawiać rozkłady kart przygotowane specjalnie na ten Nów. Jest to indywidualna analiza pokazująca, w jaki sposób energia obecnej lunacji pracuje w Tobie, jaki proces właśnie osiąga punkt kulminacyjny, co domaga się domknięcia, uwolnienia lub świadomej integracji oraz na co szczególnie warto skierować swoją uwagę w najbliższych tygodniach. Koszt rozkładu wynosi 55 zł.
Jeżeli natomiast chcesz znacznie lepiej zrozumieć zagadnienia, o których pisałam w tym artykule, na stronie dostępne są również webinary poświęcone Węzłom Księżycowym oraz Chironowi. Podczas tych spotkań krok po kroku, prostym i zrozumiałym językiem tłumaczę, czym są te symbole astrologiczne, jak je interpretować i jak odnosić ich znaczenie do własnego życia. Nie musisz posiadać żadnej wcześniejszej wiedzy astrologicznej. Webinary zostały przygotowane w taki sposób, aby nawet osoby, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z astrologią, mogły bez problemu zrozumieć te pozornie skomplikowane zagadnienia i zacząć świadomie wykorzystywać tę wiedzę w praktyce.
Wszystkie prawa zastrzeżone © 2024