a red planet with a black background
18 października 2026

Pełnia w Byku  26.10.26

Pełnia w Byku jest czasem zbierania plonów półrocznego procesu, czasem zobaczenia w pełnym świetle tego, co rozpoczęło się podczas Nowiu w Byku, co przez ostatnie miesiące dojrzewało w naszym życiu, przybierało określoną formę, zakorzeniało się w naszej codzienności, w naszym ciele, w sposobie, w jaki budujemy swoje poczucie bezpieczeństwa, określamy własną wartość, zarządzamy zasobami i tworzymy materialne fundamenty swojego istnienia.

 

Nów w Byku mógł być dość łagodny w swoim przejawie, nie towarzyszyła mu bowiem tak silna konfiguracja napięciowa, która obecnie tworzy się podczas Pełni, a jednak to, co zostało wówczas zasiane, niekoniecznie musiało dotyczyć wyłącznie budowania stabilności, bezpieczeństwa czy pomnażania naszych zasobów, ponieważ czasami największym wyzwaniem w energii Byka jest nie samo stworzenie czegoś trwałego, ale rozpoznanie, kiedy nasze przywiązanie do trwałości zaczyna odbierać nam możliwość dalszego rozwoju.

 

No ale Pełnia to już zupełnie inne energie. Nie jest to wyłącznie spokojny moment podsumowania i cieszenia się tym, co udało nam się stworzyć, ponieważ obecny układ astrologiczny stawia nas bardzo mocno wobec transformacji, konfrontacji z własnymi mechanizmami przywiązania, potrzebą kontroli, lękiem przed utratą i tym wszystkim, co przez długi czas mogło stanowić fundament naszego poczucia bezpieczeństwa, a co obecnie zaczyna domagać się głębokiego przewartościowania.

 

Podczas Pełni, 26 października 2026 roku, Słońce znajdujące się w początkowych stopniach Skorpiona ustawia się w opozycji do Księżyca w Byku, a sama kulminacja następuje w okolicach 3. stopnia tych znaków.

 

Słońce rozświetla nam cechy Skorpiona, abyśmy poprzez ich zobaczenie mogli jeszcze lepiej zrozumieć energię Byka, ponieważ oś opozycji, choć składa się z dwóch przeciwstawnych archetypów, dotyczy w swojej istocie tego samego rdzenia, który przejawia się poprzez odmienne sposoby doświadczania rzeczywistości.

 

Ich wspólnym rdzeniem jest energia, ciało, materia, finanse, zasoby, posiadanie, i utrata, bezpieczeństwo, przetrwanie, ale również nasze relacje z tym, co uznajemy za własne, co próbujemy zatrzymać, czego nie potrafimy oddać i z czym tak mocno się utożsamiamy, że utrata tego zaczyna być odczuwana niemal jak utrata części nas samych.

 

Tam, gdzie Byk przejawia się poprzez to, co posiada, chroni swoje zasoby materialne i energetyczne, gromadzi, pielęgnuje i zabezpiecza, Skorpion prowadzi nas w doświadczenie wyzbycia się, utraty, oddania, współdzielenia, ale również konfrontacji z tym, że nie wszystko, co istnieje w naszym życiu, możemy posiadać, zatrzymać czy kontrolować.

 

Byk chroni swoją energię, Skorpion wchodzi w przestrzeń wymiany energii, jej przenikania, oddawania i czerpania z innych, czasami również w przestrzeń zależności, uwikłania i wykorzystywania cudzych zasobów.

 

Byk to podstawy, Skorpion to głębia. Byk to spokój, stabilizacja, powtarzalność i przewidywalność, Skorpion to napięcie, kryzys, intensywność, sinusoida doświadczeń i konieczność konfrontacji z tym, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani zatrzymać.

 

Byk to piękno ciała, jego naturalność, zmysłowość, przyjemność płynąca z dotyku, smaku, zapachu, z możliwości doświadczania świata poprzez wszystkie nasze zmysły, podczas gdy Skorpion prowadzi nas również w te przestrzenie cielesności, których nie chcemy oglądać, w chorobę, deformację, rozpad, przemijanie, seksualność pozbawioną idealizacji, w ciało, które przestaje być wyłącznie źródłem przyjemności, a zaczyna przypominać nam o własnej kruchości i śmiertelności.

 

Byk to życie, Skorpion to śmierć.

 

Byk to wzrastanie, odżywianie, zachowywanie i podtrzymywanie życia, Skorpion to rozpad dotychczasowej formy, transformacja i odrodzenie, które nie byłoby możliwe, gdybyśmy nie pozwolili umrzeć temu, co już zakończyło swój cykl.

 

Byk to własne finanse, własne posiadanie, zasoby, które wypracowaliśmy i które uznajemy za należące do nas, Skorpion to zasoby wspólne i cudze, dziedziczenie, zobowiązania, długi, zależności finansowe, ale również rozmycie granic pomiędzy moje i twoje, pomiędzy tym, co rzeczywiście należy do mnie, a tym, do czego uzyskałam dostęp poprzez drugiego człowieka.

 

I nie chodzi tutaj o to, że jedna z tych energii jest dobra, a druga zła, że Byk reprezentuje życie, które powinniśmy chronić, a Skorpion śmierć, której powinniśmy unikać, ponieważ oba te archetypy są nieodłącznymi częściami tego samego procesu istnienia.

 

Nie możemy nieustannie gromadzić, nie pozwalając niczemu odejść, tak samo jak nie możemy bez końca odrzucać, niszczyć i transformować, nie tworząc niczego, co mogłoby nas odżywiać, wspierać i dawać nam poczucie zakorzenienia.

 

Nie możemy doświadczać życia wyłącznie poprzez zachowywanie jego formy, ponieważ życie samo w sobie jest nieustannym procesem przemiany, ale nie możemy również pozostawać wyłącznie w doświadczeniu kryzysu i rozpadu, zapominając, że po każdej transformacji potrzebujemy ponownie wejść w ciało, w materię, w codzienność, w prostotę istnienia.

 

Nie zrozumiemy Pełni w Byku, jeśli nie spojrzymy na Skorpiona, ponieważ Słońce w Skorpionie rozświetla nam nie tylko to, co ukryte, wyparte, trudne i niewygodne, ale również pokazuje, w jaki sposób nasza potrzeba bezpieczeństwa może być związana z lękiem przed utratą, jak nasze przywiązanie do materii może wynikać z doświadczenia braku i jak bardzo czasami próbujemy zabezpieczyć się przed życiem, zamiast pozwolić sobie naprawdę go doświadczać.

 

Co potrzebuję zobaczyć w energii Skorpiona, aby jeszcze lepiej i pełniej zintegrować to, czego dotyczy dla mnie Pełnia w Byku?

 

Czy to, co posiadam, rzeczywiście daje mi poczucie bezpieczeństwa, czy jedynie pozwala mi przez chwilę nie czuć lęku przed utratą?

 

Czy moje przywiązanie wynika z miłości, wdzięczności i świadomego wyboru, czy może z obawy, że bez tego, co znam, nie będę wiedziała, kim jestem?

 

I czy potrafię odróżnić to, co naprawdę mnie odżywia, od tego, co jedynie podtrzymuje znaną mi formę życia, nawet jeśli od dawna przestała być ona dla mnie żywa?

 

Ustawione w opozycji Słońce i Księżyc odbierają jednocześnie kwadratury od Plutona w Wodniku, tworząc napięciową konfigurację Półkrzyża w znakach stałych.

 

Pluton zaledwie dziesięć dni przed kulminacją Pełni zakończył swoją wielomiesięczną retrogradację, która rozpoczęła się 6 maja 2026 roku w 5°30′ Wodnika i zakończyła 16 października w 3°04′ tego znaku, a obecna Pełnia odbywa się tak blisko stopnia jego stacji, że bardzo mocno podkreśla procesy, które mogły rozwijać się w naszym życiu przez ostatnie miesiące.

 

Warto tutaj zobaczyć szerszą perspektywę, ponieważ nie jest to odosobniony moment, a kolejny etap znacznie dłuższej transformacji związanej z przechodzeniem Plutona przez pierwsze stopnie Wodnika.

 

14 października 2025 roku Pluton zakończył poprzednią retrogradację w 1°22′ Wodnika, następnie przeszedł przez kolejne stopnie tego znaku, aż do maja 2026 roku, kiedy ponownie rozpoczął ruch wsteczny, aby jeszcze raz przeprowadzić nas przez obszary, które być może uznaliśmy już za zrozumiane, przepracowane lub zakończone. Pluton nie dotyka czegoś powierzchownie. Jego symbolika nie dotyczy jedynie zmiany zewnętrznych okoliczności, ale przede wszystkim konfrontacji z tym, co znajduje się pod nimi, z mechanizmami kontroli, przetrwania, zależności, lęku, bezsilności i potrzeby utrzymania władzy nad tym, czego utraty najbardziej się obawiamy.

 

Dlatego jeśli masz planety osobiste, osie horoskopu lub inne ważne punkty w pierwszych stopniach Byka, Skorpiona, Lwa czy Wodnika, szczególnie w okolicach 1  6 stopnia, obecny czas może być dla Ciebie jednym z istotnych etapów znacznie dłuższego procesu transformacyjnego, który nie rozpoczął się wraz z tą Pełnią i nie musi się wraz z nią zakończyć.

 

Pełnia może natomiast rozświetlić to, co do tej pory pozostawało nieuświadomione, pozwolić zobaczyć rezultaty wewnętrznej pracy, ale również pokazać, gdzie pomimo wielu doświadczeń, konfrontacji i zrozumienia wciąż próbujemy wracać do tego samego mechanizmu.

 

Pluton w Wodniku mógł konfrontować nas z naszym cieniem, bólem i cierpieniem, od których przez długi czas odwracaliśmy głowę, pokazywać nam rzeczy, które w naszym życiu muszą symbolicznie umrzeć, abyśmy mogli odrodzić się w innej formie, ale robił to poprzez charakterystyczne dla Wodnika obszary doświadczenia.

 

Poprzez przyjaźnie, grupy społeczne, społeczności, społeczeństwo, media społecznościowe, technologie, innowacje, informacje, odmienne sposoby myślenia, wizje przyszłości i spotkania z ludźmi, których perspektywa mogła być tak odległa od naszej, że samo jej zobaczenie stawało się początkiem wewnętrznej rewolucji.

 

Wodnik pokazuje nam to, co wykracza poza indywidualną perspektywę, poza znany nam porządek, poza to, co odziedziczyliśmy, czego nauczyliśmy się od innych i co przez długi czas uznawaliśmy za jedyny możliwy sposób funkcjonowania.

 

Ale Wodnik, podobnie jak Byk, Skorpion i Lew, jest znakiem stałym. I to jest tutaj niezwykle istotne. Ponieważ nawet jeśli kojarzymy Wodnika z wolnością, niezależnością, innowacją i przyszłością, to jego stała natura może przejawiać się również poprzez ogromne przywiązanie do własnych idei, przekonań, wizji i sposobu rozumienia świata.

 

Możemy więc odrzucać stare struktury, jednocześnie stając się równie mocno przywiązani do nowych, możemy walczyć o wolność, nie zauważając, że sami zaczynamy narzucać innym określoną wizję tego, czym wolność powinna być, możemy próbować uwolnić się od wpływu grupy, aby po chwili podporządkować się zupełnie innej społeczności, której wartości uznamy za bardziej zgodne z nami.

 

I tutaj Pluton w Wodniku zaprasza nas do znacznie głębszej refleksji.

 

Czy rzeczywiście jestem wolna w swoim sposobie myślenia, czy jedynie zamieniłam jeden system przekonań na drugi?

 

Czy moja potrzeba przynależności pozwala mi pozostawać sobą, czy zaczynam dostosowywać własną prawdę do tego, co jest akceptowane przez ludzi, z którymi chcę się utożsamiać?

 

Czy wizja przyszłości, którą próbuję stworzyć, naprawdę wypływa ze mnie, czy może jest kolejną formą ucieczki od tego, czego nie chcę zobaczyć w swojej teraźniejszości?

 

Pluton w Wodniku może pokazywać nam, że nie każda zmiana jest transformacją i nie każde zerwanie z przeszłością oznacza rzeczywiste uwolnienie się od mechanizmów, które tę przeszłość tworzyły.

 

Czasami zmieniamy ludzi, miejsca, środowiska, technologie, sposób pracy, relacje i całe zewnętrzne okoliczności swojego życia, a jednak wciąż odtwarzamy ten sam wewnętrzny wzorzec, ponieważ nie dotknęliśmy jeszcze tego, co stanowiło jego źródło.

 

I właśnie tutaj Pełnia w Byku może pokazać nam bardzo wyraźnie, co z tej transformacji zostało już przez nas rzeczywiście ucieleśnione. Naprawdę wprowadzone do naszego życia, do naszych codziennych wyborów, relacji, sposobu zarządzania energią, finansami, ciałem i własnymi zasobami. Poruszamy się tutaj bardzo mocno w energiach znaków stałych, których wspólną cechą jest potrzeba zachowania, utrzymania, stabilizacji i trwania przy tym, co uznają za wartościowe.

 

Byk pragnie utrzymać materię i bezpieczeństwo, Skorpion kontrolować procesy wymiany, zależności i transformacji, Wodnik pozostawać wierny swojej wizji, ideom i przyszłości, a Lew własnej tożsamości, twórczej ekspresji i temu, co wypływa z jego serca. Każdy z tych znaków w inny sposób odpowiada więc na pytanie o to, co stanowi centrum naszego życia i czego nie chcemy utracić.

 

W obecnej konfiguracji Słońce w Skorpionie, Księżyc w Byku i Pluton w Wodniku tworzą napięcie, które może pokazywać nam konflikt pomiędzy potrzebą zachowania tego, co znane, koniecznością głębokiej transformacji a wizją przyszłości, która nie mieści się już w dotychczasowych strukturach naszego życia. Byk chce zatrzymać, Skorpion pokazuje, że coś musi umrzeć, Wodnik kieruje nas ku przyszłości, która wymaga wyjścia poza to, co dotychczas uznawaliśmy za możliwe. I nie zawsze jesteśmy gotowi, aby te trzy energie spotkały się w nas jednocześnie.

 

Możemy przecież doskonale wiedzieć, że jakaś relacja, sytuacja, sposób funkcjonowania czy wyobrażenie o sobie już dawno przestały być żywe, możemy czuć, że coś się zakończyło, że nie ma już w tym przestrzeni na wzrost, że pozostajemy tam wyłącznie z przyzwyczajenia, poczucia obowiązku, lęku przed utratą lub potrzeby zachowania pozornego bezpieczeństwa, a jednak nadal próbować podtrzymywać tę formę, ponieważ nie wiemy jeszcze, co pojawi się w jej miejscu.

 

Możemy widzieć przyszłość, przeczuwać jej możliwości, mieć w sobie wizję zupełnie innego życia, innych ludzi, innych doświadczeń, a mimo to nie potrafić wykonać kroku w jej kierunku, ponieważ część nas nadal próbuje zabezpieczyć wszystko, co pozostawiamy za sobą.

 

I być może właśnie tutaj znajduje się jedno z najważniejszych pytań tej Pełni.

 

Czy rzeczywiście chcemy iść do przyszłości, czy chcemy jedynie, aby przyszłość przyszła do nas, nie wymagając od nas utraty niczego, do czego jesteśmy przywiązani?

 

Gdzie materia staje się naszym ograniczeniem, gdzie potrzeba świętego spokoju nie jest już wyrazem wewnętrznej równowagi, ale sposobem unikania konfrontacji, gdzie stabilność zaczyna przypominać stagnację, a nasze zasoby, zamiast nas wspierać, wymagają od nas coraz większej ilości energii tylko po to, aby utrzymać je w niezmienionej formie?

 

Gdzie coś już dawno umarło, ale my wciąż niesiemy to ze sobą, ponieważ nie potrafimy pogodzić się z tym, że czas, energia, miłość, pieniądze czy zaangażowanie, które kiedyś w to włożyliśmy, nie są wystarczającym powodem, aby pozostawać tam na zawsze?

 

I czy potrafimy uznać wartość tego, co było, nie próbując za wszelką cenę przedłużać jego istnienia?

 

Ponieważ czasami największym wyrazem szacunku do własnych doświadczeń nie jest ich nieustanne podtrzymywanie, ale pozwolenie im zakończyć się wtedy, kiedy spełniły już swoją rolę w naszym życiu.

 

Aby zrównoważyć napięcie powstałe w tym Półkrzyżu, warto świadomie przyjrzeć się energii Lwa, która stanowi brakujący czwarty punkt konfiguracji znaków stałych, znajdujący się naprzeciwko Plutona w Wodniku.

 

I jest to dla mnie niezwykle ważny element całego układu, ponieważ Lew nie zaprasza nas do kolejnej analizy, kolejnej transformacji czy kolejnego poszukiwania odpowiedzi poza sobą, ale do powrotu do własnego centrum, do tego, co jest w nas autentyczne, żywe, twórcze i co nie potrzebuje zewnętrznego uzasadnienia, aby mogło istnieć.

 

Lew to nasze ja w jego twórczym przejawie, radość życia, spontaniczność, pasja, kreacja, odwaga bycia widocznym, ale również umiejętność rozpoznania tego, co naprawdę wypływa z naszego serca, a nie jedynie z oczekiwań, przekonań czy potrzeby przynależności.

 

Tam, gdzie Wodnik kieruje nas ku grupie, społeczności, przyszłości i temu, co zbiorowe, Lew przypomina nam o indywidualnym człowieku, o jego niepowtarzalności, osobistym doświadczeniu i prawie do wyrażania siebie w sposób, który nie musi być zgodny z tym, czego oczekuje od niego otoczenie.

 

Nie chodzi tutaj jednak o przeciwstawianie jednostki społeczności, o odrzucenie ludzi czy uznanie własnych potrzeb za ważniejsze od wszystkiego innego, ale o odnalezienie takiego miejsca w sobie, z którego możemy wchodzić w relacje ze światem, nie tracąc własnej autentyczności.

 

Lew przypomina nam również o przyjemności samego istnienia, która w pewien sposób łączy go z Bykiem, ale podczas gdy Byk doświadcza jej poprzez ciało, zmysły, materię i kontakt z fizycznym światem, Lew doświadcza jej poprzez ekspresję, tworzenie, zabawę, pasję i radość przejawiania tego, co znajduje się w jego wnętrzu.

 

I być może właśnie tego potrzebujemy, kiedy tak długo pozostajemy w procesach transformacji, konfrontacji z cieniem, analizowania własnych mechanizmów, przepracowywania przeszłości i poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co jeszcze powinniśmy w sobie zmienić.

 

Może potrzebujemy wreszcie przypomnieć sobie, po co to wszystko robimy. Nie tylko po to, aby coś uzdrowić, zakończyć, uwolnić czy przetransformować, ale również po to, aby móc żyć, doświadczać, cieszyć się, tworzyć, kochać i przejawiać siebie w świecie. Nie musimy przecież nieustannie stawać się kimś nowym, aby zasługiwać na radość życia.

 

Władczynią tej Pełni jest Wenus, ponieważ to właśnie ona włada znakiem Byka, w którym znajduje się Księżyc. I tutaj pojawia się kolejny niezwykle ważny poziom interpretacji, ponieważ Wenus znajduje się w retrogradacji i 25 października powraca ze Skorpiona do znaku Wagi, a więc do drugiego ze znaków, którymi włada.

 

Jest u siebie, ale nie oznacza to, że jej energia przejawia się w tym momencie w sposób prosty, harmonijny i pozbawiony napięć. Wręcz przeciwnie. Retrogradacja Wenus, która rozpoczęła się 3 października w Skorpionie, prowadzi nas przez ponowną ocenę tego, co uznajemy za wartościowe, w jaki sposób budujemy relacje, czego pragniemy, co daje nam przyjemność, jak postrzegamy własną atrakcyjność, piękno, ciało, pieniądze i zasoby, ale również jak bardzo nasze wybory są rzeczywiście nasze, a jak bardzo wynikają z potrzeby uzyskania miłości, akceptacji, bezpieczeństwa lub potwierdzenia własnej wartości przez drugiego człowieka.

 

Wenus rozpoczęła swoją retrogradację w Skorpionie, a więc w znaku, który konfrontuje ją z intensywnością pragnień, zależnościami, zazdrością, kontrolą, utratą i tym, co ukryte pod powierzchnią naszych relacji.

 

Powracając do Wagi, kieruje nas ponownie ku pytaniom o równowagę, wzajemność, porozumienie, sprawiedliwość, kompromis i sposób, w jaki spotykamy się z drugim człowiekiem. Ale po doświadczeniu Skorpiona nie możemy już patrzeć na harmonię wyłącznie jako na brak konfliktu.

 

Ponieważ czasami to, co nazywamy harmonią, jest jedynie starannie utrzymywanym porządkiem, w którym nie wypowiadamy własnych potrzeb, nie stawiamy granic, nie podejmujemy trudnych rozmów i nie pozwalamy sobie na wyrażenie tego, co naprawdę czujemy, aby nie naruszyć relacji, na której nam zależy.

 

Czasami porozumienie, które tak bardzo staramy się zachować, istnieje tylko dlatego, że jedna ze stron nieustannie rezygnuje z siebie. Czasami wybieramy spokój, ale ceną za ten spokój jest utrata kontaktu z własną prawdą. I właśnie tutaj retrogradująca Wenus może zapraszać nas do bardzo głębokiej refleksji nad tym, czym rzeczywiście jest dla nas równowaga w relacjach.

 

Czy potrafię być w relacji, nie rezygnując z siebie?

 

Czy potrafię wybrać siebie, nie traktując tego jako odrzucenia drugiego człowieka?

 

Czy potrafię rozpoznać moment, w którym kompromis przestaje być wzajemnym spotkaniem, a zaczyna być moim jednostronnym dostosowaniem się?

 

Czy moje poczucie wartości istnieje również wtedy, kiedy nikt mnie nie wybiera, nie podziwia, nie potrzebuje i nie potwierdza tego, kim jestem?

 

Wenus w Wadze kieruje nas ku drugiemu człowiekowi, ale jej retrogradacja może pokazywać nam, że zanim naprawdę spotkamy się z kimś innym, potrzebujemy zobaczyć, w jaki sposób spotykamy się z samymi sobą. W tym samym czasie Chiron znajduje się w retrogradacji w końcowych stopniach Barana, a Wenus, powracając do Wagi, wchodzi na oś Baran - Waga, przywołując temat relacji pomiędzy naszym indywidualnym ja a wspólnym my.

 

Wenus jest u siebie, w znaku relacji, piękna, harmonii, balansu, mediacji, tworzenia porozumienia, dokonywania wyborów i podejmowania decyzji w odniesieniu do drugiego człowieka, jego potrzeb, obecności, oczekiwań i opinii. Chiron w Baranie dotyka natomiast głębokiej rany naszego ja jestem. Rany związanej z prawem do istnienia na własnych zasadach, do samodzielności, inicjatywy, odwagi, działania, wyrażania własnej woli, ale również z doświadczeniem odrzucenia, kiedy próbujemy być sobą, i lękiem przed konfliktem, który może pojawić się wtedy, kiedy przestajemy dostosowywać się do innych.

 

Czy mogę samodzielnie?

 

Czy mogę z odwagą?

 

Czy mogę wreszcie skupić się na sobie, na własnych potrzebach, pragnieniach i kierunku, w którym chcę podążać?

 

Czy mogę działać, inicjować, żyć po swojemu, podejmować własne decyzje, nawet jeśli nikt ich nie rozumie, nawet jeśli nie otrzymuję wsparcia, nawet jeśli moja droga różni się od tej, którą wybraliby dla mnie inni?

 

Czy mogę wybrać siebie, nie czując, że w ten sposób kogoś zdradzam, zawodzę lub odrzucam?

 

A może przez tak długi czas uczyłam się rozpoznawać siebie poprzez relacje, poprzez to, kim jestem dla drugiego człowieka, jaką rolę pełnię w jego życiu, jak bardzo jestem potrzebna, kochana, doceniana i wybierana, że samodzielne określenie tego, kim jestem, staje się dla mnie czymś zupełnie nowym?

 

Chiron w Baranie może dotykać tych przestrzeni, w których nasza naturalna inicjatywa została kiedyś zatrzymana, gdzie nauczyliśmy się, że wyrażanie własnej woli prowadzi do konfliktu, że samodzielność oznacza samotność, że wybór siebie wiąże się z utratą miłości lub przynależności.

 

A Wenus w Wadze może pokazywać nam, w jaki sposób próbowaliśmy później rekompensować te doświadczenia poprzez relacje, poprzez nieustanne poszukiwanie porozumienia, dostosowywanie się, łagodzenie napięć, dbanie o potrzeby innych i utrzymywanie harmonii nawet wtedy, kiedy odbywało się to kosztem nas samych.

 

Ale ta oś ma również swój drugi biegun.

 

Ponieważ możemy tak bardzo obawiać się utraty siebie w relacji, że zaczynamy traktować każdą zależność jako zagrożenie, każdy kompromis jako ograniczenie własnej wolności, a każdą potrzebę drugiego człowieka jako próbę odebrania nam prawa do samodzielnego decydowania o swoim życiu.

 

Możemy nauczyć się walczyć o siebie tak mocno, że przestajemy zauważać, kiedy walka nie jest już potrzebna. Możemy utożsamiać niezależność z koniecznością radzenia sobie ze wszystkim samodzielnie, nie pozwalając nikomu nas wesprzeć, nie prosząc o pomoc, nie pokazując własnej wrażliwości, ponieważ gdzieś głęboko w nas wciąż istnieje przekonanie, że potrzebowanie drugiego człowieka oznacza słabość.

 

I tutaj Baran i Waga pokazują nam dwa odmienne sposoby odnoszenia się do tego samego doświadczenia. Baran uczy nas rozpoznawać własną wolę, działać, inicjować, stawiać granice i wybierać siebie. Waga uczy nas spotkania, porozumienia, współpracy, dostrzegania perspektywy drugiego człowieka i tworzenia przestrzeni, w której nasze indywidualne potrzeby mogą współistnieć. Żadna z tych energii nie jest pełna bez drugiej. Ponieważ samodzielność pozbawiona zdolności do budowania relacji może zamienić się w izolację, a relacyjność pozbawiona kontaktu z własnym ja może prowadzić do utraty siebie. I być może właśnie dlatego tak ważne jest, że zarówno Wenus, jak i Chiron znajdują się obecnie w retrogradacji.

 

To refleksja o relacjach, porozumieniu, równowadze, o jednoczesnym pozostawaniu przy sobie i otwieraniu się na drugiego człowieka, o samodzielności, odwadze i inicjatywie, nawet jeśli droga, którą wybieramy, okaże się naszą samotną drogą. O walce i poddaniu, o ja i my, o wyborze siebie i wyborze wspólnego my.

W każdej opozycji chodzi o spotkanie się w połowie drogi, ale nie oznacza to kompromisu za wszelką cenę ani rezygnacji z własnych granic, ponieważ czasami równowaga polega na zbliżeniu się do drugiego człowieka, a czasami na odzyskaniu potrzebnego dystansu. Możemy być samodzielni i jednocześnie potrzebować bliskości, kochać i nie zgadzać się ze sobą, współtworzyć relację bez oddawania odpowiedzialności za własne życie, a prawdziwe porozumienie zaczyna się nie tam, gdzie przestajemy się różnić, ale tam, gdzie potrafimy uznać te różnice, nie odbierając sobie nawzajem prawa do bycia sobą.

Ta Pełnia może więc być czasem głębokiego zobaczenia, co z ostatnich miesięcy naprawdę chcemy zabrać ze sobą do przyszłości, co stało się częścią nas, naszych wartości i sposobu życia, a co potrzebujemy pozostawić za sobą, z wdzięcznością za doświadczenie, ale bez konieczności dalszego niesienia jego ciężaru.

Nie dlatego, że wszystko, co stare, jest niewłaściwe, a wszystko, co nowe, lepsze, ale dlatego, że życie nieustannie się porusza, nawet wtedy, kiedy my najbardziej pragniemy, aby pozostało niezmienne.

A być może największą dojrzałością, do której zaprasza nas ta Pełnia, jest umiejętność rozpoznania, kiedy warto coś chronić i pielęgnować, a kiedy największym wyrazem miłości, szacunku i zaufania do siebie oraz do życia jest pozwolenie temu odejść.

yślna treść artykułu.

 

W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.

 

Z miłością i wdzięcznością 

Ewelina 

 


Akcpetuję zapisy polityki prywatności i regulamin zapisu do newslettera
Tak
Wyślij
Wyślij
Formularz został wysłany — dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2024

REGULAMIN UCZESTNICTWA W KURSACH, WEBINARACH I WARSZTATACH ONLINE 

REGULAMIN ŚWIADCZENIA USŁUG INDYWIDUALNYCH

REGULAMIN SUBSKRYPCJI

REGULAMIN NEWSLLETER

POLITYKA PRYWATNOŚCI